Bim-Bam
powstał z bardzo konkretnej potrzeby - zajęcia czymś małych łapek
dziecka noszonego w chuście na plecach. Odkąd moje dziecko zrobiło się
wystarczająco duże, żeby mu łapki z chusty wyjąć, potrzeba ta stała się
dość istotna. Małe łapki nie zajęte zabawką mają dziwną
tendencję
do znajdywania sobie innych ciekawych obiektów -
patrz włosy i biżuteria noszącego. Ważne jest przy tym, żeby
zabawka była miękka - przedmioty twarde i kanciaste są bardzo szybko
eliminowane z gry, zwykle po pierwszym zarobieniu nimi w ucho przez
rodzica ;)
Pomysł na wzór ośmiornicy powstał spontanicznie, kiedy w
sklepie
natrafiłam przypadkiem na parę kolorowych, pasiastych rękawiczek,
które co prawda nijak nie pasowałyby mi jako element stroju,
ale
na zabawkę nadawały się znakomicie.
Tasiemka i klamra służą temu, żeby móc zabawkę przyczepić do
chusty lub swojej odzieży, względnie do wózka / fotelika
samochodowego, na wypadek, gdyby dziecku spadła. Testowałam
różne inne wersje zaczepów i żadna z nich nie
trzymała
wystarczająco dobrze. Stąd świadomy wybór takiego
rozwiązania -
więcej piszę o tym
tutaj, w części dotyczącej
bezpieczeństwa.
Nazwa
stwora jest autorstwa mojego synka. Kiedy pokazałam mu zabawkę,
złapał za taśmę i zaczął nią radośnie bujać wołając przy tym "bim-bam,
bim-bam!" (był wtedy na etapie fascynacji wahadłem od
zegara). I
tak już zostało...